Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: szyldy sklepowe





Temat: stary album
Czy ktoś z szanownych grupowiczów może okreslić czy album ze zdjęciami
Warszawy nakładem A.J.Ostrowskiego Warszawa, 36 zdjęć w stanie bdb (takie
grube gazetowe), rok wydania trudno określić, ale szyldy sklepowe mają
napisy po rosyjsku i polsku, panie chodzą w sukniach do ziemi, policmajstry
z szablami, na biało (góra), przedstawia jakąś wartość?
Pozdrawiam
Mariusz
Obejrzyj więcej postów



Temat: stary album
Mariusz Piotrkowski napisał(a) 12/07/2006 13:38:


Czy ktoś z szanownych grupowiczów może okreslić czy album ze zdjęciami
Warszawy nakładem A.J.Ostrowskiego Warszawa, 36 zdjęć w stanie bdb (takie
grube gazetowe), rok wydania trudno określić, ale szyldy sklepowe mają
napisy po rosyjsku i polsku, panie chodzą w sukniach do ziemi, policmajstry
z szablami, na biało (góra), przedstawia jakąś wartość?


Sentymentalną?..

BP, ANMSP

Obejrzyj więcej postów



Temat: stary album
Dnia pięknego 2006-07-12 o 13:38:27 osobnik zwany Mariusz Piotrkowski wystukał:


Czy ktoś z szanownych grupowiczów może okreslić czy album ze zdjęciami
Warszawy nakładem A.J.Ostrowskiego Warszawa, 36 zdjęć w stanie bdb (takie
grube gazetowe), rok wydania trudno określić, ale szyldy sklepowe mają
napisy po rosyjsku i polsku, panie chodzą w sukniach do ziemi, policmajstry
z szablami, na biało (góra), przedstawia jakąś wartość?
Pozdrawiam
Mariusz


jak nie masz co z nim zrobic to się chętnie zaopiekuję :)

Obejrzyj więcej postów



Temat: Bijmy na alarm. O zagrożeniu centrum Krakowa pi...
Oczywiście nie chodzi o to, aby Kraków byl konserwatywny i zamykał sie
na "ducha współczesności" ale wystarczy chociaż trochę uczciwości i rozumności
decydentów.Gdzie te czasy, kiedy wszelkiego rodzaju inwestycje i zmiany
zatwierdzał główny architekt miasta? Dlaczego teraz nikt nie potrafi spojzeć
krytycznie na "folklor" starej części Krakowa.Paskudne reklamy, kramy z
ciupagami na srodku Rynku,szyldy sklepowe bez zachowania jakiegokolwiek stylu
itd, po prostu wolna amerykanka.Nawet z tym nie potrafimy sobie poradzic, a co
dopiero nadbudowa, wyburzanie i budowy szklanych domów.Nowoczesne nie znaczy
złe.Nie możemy sie całkowicie zamknąć na nowinki ale faktycznie może ktoś komu
mieszkańcy zaufali i kogo wybrali na swojego reprezentanta poczułby sie
odpowiedzialny i spróbował bardziej krytycznym okiem spojżeć na to co po nas
zostanie. Obejrzyj więcej postów



Temat: zerojedynkowy?
stefan4 napisał:

> Na jakimś sklepie widziałem napis ,,obuwie męskodamskie''. Czy to znaczy, że
> sprzedawczyni była antykobiecą seksistką?

Przykro, że stawiasz sobie szyldy sklepowe (zamiast mnie:P) za autorytety w
sprawach gramatycznych...

Obejrzyj więcej postów



Temat: zerojedynkowy?
zakrencik:
> Przykro, że stawiasz sobie szyldy sklepowe (zamiast mnie:P) za autorytety w
> sprawach gramatycznych...

O, kurczę, jakiego fopasa strzeliłem... A czy Ty jesteś autorytetem również w
sprawach obuwniczych?

- Stefan

www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Obejrzyj więcej postów



Temat: ankas :)
Zachwyt miły lecz niezasłużony :D
Odręcznie nie potrafiłabym narysować nawet koła! Użyłam gotowych clipartów z
corela tyle, że znacznie je pozmieniałam. Tzn. na przykład ciężarna ma nie swoją
głowę, a dzieciak był goły i bez sanek :)
Skoro się przydadzą to fajnie, podłubię jeszcze i postaram się coś fajnego
poskładać. Nigdy nie przygotowywałam grafiki do internetu, zwykle projektowałam
szyldy sklepowe lub różnego rodzaju ulotki, folderki itp. Powrót do grafiki to
miła odskocznia od dnia codziennego :)
Obejrzyj więcej postów



Temat: Fotografie - Rosja XIX w. - w internecie?
Chcę po prostu pooglądać, poczuć tamten świat i to wszystko Jesli bedzie
trzeba to kupię, ale nie w tym rzecz, nie jestem kolekcjonerem. Dzieki za info
o tej płycie na allegro - mniej wiecej o coś takiego mi chodziło.
Ale pocztóki to tylko część. Chcialbym tez popatrzec na zdjęcia, jako dokumenty
tamtej epoki, ludzi, szyldy sklepowe, wnętrza, cokolwiek...

Pozdrawiam Obejrzyj więcej postów



Temat: Reklamy wzdłuż torów
Akurat te tabliczki znacznie mniej szpecą miasto niż jakieś obskurne bilboardy,
różnej maści szmaty czy nawet kretyńskie szyldy sklepowe na zabytkowych
kamienicach. Jak najbardziej za!

Ciekawi mnie natomiast inna rzecz. Czemu kasę za to pobiera MPK, skoro
torowiska są własnością miasta? Obejrzyj więcej postów



Temat: Miliony na obwodnicę Lublińca
Szanowna Pani Minister powinna przyjechac do Krzepic i zobaczyc jak biegnie DK
43 przez sam środek miasta!!!Jak tiry nie mogąc zmiescic sie w centrum zrywają
szyldy sklepowe!!!Mieszkańcy kilku ulic boją sie otwierac okno bo trasa biegnie
zaledwie 1.5 m od ich domów!!!!! Obejrzyj więcej postów



Temat: Mieli rację czy nie.
Typowo polskie marudzenie.
Obiektywnie patrzac na ostatnich 16 lat nie mozna nie zauwazyc jak wiele
zmienilo sie na lepsze. Jestesmy w NATO, w Unii Europejskiej, polska rozwija
sie gospodarczo stosunkowo szybko. Mamy demokracje, zyjemy w wolnym kraju,
mozemy swobodnie dyskutowac praktycznie na wszystkie tematy.
Jak w kazdym kraju przechodzacym tzw zmiany ustrojowe doszlo do pewnych bledow,
patologii, ale tego chyba nie mozna bylo uniknac. Mamy swoje zaszlosci,
uwarunkowania i specyfike, ale jestesmy krajem stabilnym, co wiecej, majacym
znakomite perspektywy, chyba jak nigdy w historii.

Biezaca polityka i - ze tak powiem - dorazna polityka, malo mnie juz
interesuje. Mam gdzies czy Lepper wejdzie do rzadu czy nie. Hiszpanie maja
Zapatero i az tak nie marudza, wiec co ja sie bede przejmowal Lepperem
wicepremierem.
Interesuje mnie natomiast wzglednie silna zlotowka, niska inflacja, pelne polki
w sklepach i brak do nich kolejek, poprawiajaca sie infrastruktura - i to
wszystko mam, obserwuje. Wczoraj zapalilem sobie w domu rodzinny film nakrecony
kamera wideo w Raciborzu w 1992 roku. Widac ulice, place, elewacje budynkow,
szyldy sklepowe - widok wprost zalosny. Dzis te same miejsca wygladaja zupelnie
inaczej, niemal lsnia. A minelo raptem 14 lat.

Ale narzekajmy, Polacy, to takie dla nas typowe, to niemal nasza cecha
narodowa. Skoro nam to sprawia przyjemnosc...
Obejrzyj więcej postów



Temat: Płyta Rynku piękna, reszta po staremu
gosia585 napisała:

Moze warto wzorem innych miast zastanowić sie nad jednolitą
> kolorystyką i wykonaniem nawet nie reklam ale nazw sklepow.Zwłaszcza
> tych w starych kamieniczkach.W obrębie centrum.


Krzyk nie jest i nigdy nie był dobrym wzorcem zachowania, ten wizualny krzyk
reklam także. I nie tylko szyldy sklepowe powinny być ujarzmione. Przede
wszystkim należy zrobić porządek z wyglądem kamienic, nie może być tak, żeby dół
tej samej kamienicy pomalowany był we wszystkich kolorach tęczy, upstrzony tu
płytkami z terakoty, a obok drewnem, tu drzwi do sklepu takie, obok owakie. To
jest bardzo źle pojęta wolność, w której rezultacie mamy w centrum miasta wiochę
w najgorszym tego słowa znaczeniu. Obejrzyj więcej postów



Temat: Reklamy w Centrum. Zakazy nie Załatwią sprawy?
Krzyk nie jest i nigdy nie był dobrym wzorcem zachowania, ten wizualny krzyk
reklam także. I nie tylko reklamy i szyldy sklepowe powinny być ujarzmione.
Przede wszystkim należy zrobić porządek z wyglądem kamienic, nie może być tak,
żeby dół tej samej kamienicy pomalowany był we wszystkich kolorach tęczy,
upstrzony tu płytkami z terakoty, a obok drewnem, tu drzwi do sklepu takie, obok
owakie. To
jest bardzo źle pojęta wolność, w której rezultacie mamy w centrum miasta wiochę
w najgorszym tego słowa znaczeniu.
Obejrzyj więcej postów



Temat: "Gaudeamus we Wrocławiu" zainauguruje nowy rok ...
61!;-)
Gość portalu: Zgroza napisał(a):

> Czy masz może na myśli (uwaga! trudne słowo:) Kolegium (i jeszcze
>trudniejsze:)Jezuickie? Taaaa, faktycznie, jak popatrzysz na te mury i Aulę
>Lepoldyńską to nic tylko wielka plyta z czasów Bieruta... Nie to co Kraków i
>Warszawa - jedyne polskie miasta z tradycjami... ;-)

Gdyby ONI wiedzieli że te szacowne mury przejmą kargule to z pewnością nie
fundowaliby owego Kolegium;-)

Zresztą Kolegium Jezuickie to nie Uniwersytet...ale rozumiem że wstyd podszywać
się pod pruską tradycję (austriacka bardziej neutralna ;-)

Również sam Brahms ze swą uwerturą dziękczynną za tytuł doktora h.c. może być
ok pod warunkiem że nie wspominamy głośno przy tej okazji o niemieckim
Uniwersytecie Wrocławskim;-)

Ech,ten wpływ Krajewskiego...Dla niego polsko brzmiące >>szyldy sklepowe na
Rynku - "Krawczik Hutladen" (Kapelusze Krawczik) albo "Klukowski Uhrmacher"
(Zegarmistrz Klukowski)<< są dowodem wielokulturowości niemieckiego miasta...

Oj szerzy się szerzy impotencja intelektualna w tych szacownych murach;-) Obejrzyj więcej postów



Temat: Brzydkie miejsca
soter_mlodszy napisał:

> moim zdaniem jeszcze w mieście straszy!!:
>
a tak, straszy. Kiczowatość - popatrzcie na te ohydne szyldy sklepowe,
ogłoszenia na dykcie, zasyfione podwórka z lumpenproletariackim wdziękiem...
> Do miejsc, które w żadnym wypadku nie przynoszą Brodnicy chwały należą:
- parking biurowca przy Zamkowej, gdzie mieści się Urząd Gminy Brodnica. Panie
wójcie Łukaszewski - wstydż się Pan !!!
- Lasek Miejski, w pobliżu firmy komunalnej , wstydż się Pan dyrektorze
Posłuszny !
- parking na miejscu spalonej synagogi żydowskiej - wstyd "wieloformatowy" dla
wszystkich -mieszkańców i władz miejskich, wstydż się Brodnico !!!
-
>


>

>
>
>
Obejrzyj więcej postów



Temat: Lublin tonie w reklamie
Dla mnie te reklamy swiadczą niestety o tym ze ciagle blizej nam do
Ukrainy niz zachodniej Europy. W Polsce jak i na Ukrainie wali sie
reklamy gdzie popadnie, nie wazne czy one przeslonia jakies zabytki
czy kamienice byleby miec kase. Reklamy sa czesto byle jakie bez
zadnej estetyki. Na zachodzie jest bardzo malo reklam. Tam nie ma
takiej samowolki. W Anglii jak sie jedzie na trasie to przy drodze
praktycznie nie ma żadnych biboardow. W miastach sa one umieszczane
bardzo rzadko. Szyldy sklepowe sa wykonane estetycznie a nie jak u
nas pozalepiane cale szyby setkiami nazw firm i jeszcze dodatkowo na
scianie budynku. To co sie u nas dzieje to jakas paranoja, nikt tego
nie kontroluje. Jak bylem w Krakowie a tam na rynku piekne kamienice
pozaslaniane jakimis mega rekalamami wielkosci boiska do koszykowki.
Pokazcie mi gdzie tak robia na Zachodzie? Ciekawe co mysla turysci
widzac takie "kwiatki" ? Dla mnie to jest szczyt tandety i
dziadostwa. Taka nieudolna kopia amerykanskiego zamilowania do
reklamy. Obejrzyj więcej postów



Temat: Parkomaty coraz bliżej krakowskich ulic
czy w krk musi byc tak jak wszedzie?!?
nie dawno czytalem w Gazecie, ze krakowskie ulice sa zaśmiecane nadmiarem
znaków,a szyldy sklepowe niszczą estetyke miasta.
teraz ze zgrozą czytam że koniecznie należy w panoramie miasta umieścić
parkomaty, czy to "nie zaśmica"ulic!?!??!?!
Panowie w zółtych kamizelkach stoą na ulicy w godzinach oplat za strefe,a
potem sie zwijają. szukanie miejsc gzie można kupic karty to nie problem bo
mozna je kupic w okolo100 obiektach tj.kioski,sklepy...
czy wiec jest koniecznosc wydawania prawie 10mln zl na parkomaty?!?!?!
p.s. co do uczciwości pracowników strefy i Gazety jest ona-nistety
porownywalna. artykuly zamieszczane w G, czesto rózną sie od
rzczywistości-tylko kto ma tym interes?!?!?!?! Obejrzyj więcej postów



Temat: fotografujmy stare szyldy
fotografujmy stare szyldy
Fotografujmy stare ( z lat 50 i 60-tych XX wieku ) szyldy sklepowe, kinowe i
ogólnie reklamowe, zanim nowi właściciele tych lokali i instytucji
(najczęściej nowobogackie buraki bez poczucia estetyki) nie zdejmą tych
często artystycznych elementów. W Warszawie urzędnicy i inwestorzy myślą, że
można wszystko zniszczyć, co powstało po 1945 roku. W ten sposób Warszawa
straciła juz lwią część swojej historii. Obejrzyj więcej postów



Temat: Plastyk ma pilnować wystroju miasta
Plastyk ma pilnować wystroju miasta
Skoro w szkołach nie ma lekcji plastycznych z prawdziwego zdarzenie
nie ma co wymagać od młodych rzeszowian wrażliwości estetycznej...to
kwesta obycia z pewnymi rzeczami.
Mnie osobiście bardzo rażą szyldy sklepowe przy głównych ulicach,
zwłaszcza przy Matejki.Ktoś otworzył tam kolejny kebeb. Wystrój
lokalu w środku to tragedia ale na zewnatrz jest jeszcze gorzej, na
różowej kamienicy czerwono-żółta reklama i paskudny podświetlany
szyld jak z perzydworcowego baru. Moim zdaniem takimi właśnie
sprawami powinien ktoś się zająć. Jednak słusznie zostało wczesniej
napisene jak będzie to człowiek pokroju innych sprawujących władzę
nad kulturą naszego miasta wiele pewnie w tej kwesti się nie
zmieni.Oby na to stanowisko powołano jakiegoś fachowca a nie
kolejnego "kolesia" bez wyobraźni. Obejrzyj więcej postów



Temat: gdzie sie podzialy wszystkie poznanskie neony???????????
gdzie sie podzialy wszystkie poznanskie neony???????????
Jeszcze jakies 10 lat temu jak szlo sie glowna ulica poznania tj sw marcinem ?
(wtedy armii czerwonej) to co krok byl jakis swietny neon!!!!!
teraz jedyne co swieci to te wszystkie obrzydliwe szyldy sklepowe i jakies
reklamy - nie ma prawdziwych neonow - tz znaczy takich z rurek wypelninoych
gazem co to sie najpierw swieca w calosci potem gasna a potem zapalaja sie po
kolei ....
moje najpiekniejsze wspomninia z dziecinstwa to jak mnie rodzice odbierali z
kolka plastycznego w zamku a potem jechalismy do domu wieczorem przez miasto
samochodem i podziwialem te wszystkie noeny.... gdzie sie to wzystko
podzialo????????
pamietacie gdzie te cuda byly? moze da sie przywrocic do zycia chocby kilka z
nich.....
Obejrzyj więcej postów



Temat: W Szczecinie reklamom nic nie grozi
w innych miastach się dalo
A w Gdyni już dobrych kilka lat temu ten temat udało się uporządkować.
Obowiązuje tam zakaz obwoźnych reklam megafonowych (na samochodach), a szyldy
sklepowe muszą mieć określone wymiary maksymalne, o odpowiedniej proporcji w
stosunku do wielkości sklepu / obiektu handlowego.
Poza tym na pojazdach komunikacji miejskiej nie ma reklam całopojazdowych, a
jedynie na ich burtach. Obejrzyj więcej postów



Temat: Chcę świąt bez choiny i prezentów!
doom_patrol napisał:

> Jaki ja jestem wkur...czakowany, gdy poruszam się ulicami, wszedzie
> panoszą się bałwany, mikołaje, promocje prezenty, choinki!

Ja też tego nie lubię. Ale nie widzę sensu walczyć z wiatrakami i tak samo jak
muszę tolerować świcące i mrygające reklamami ekrany na zabytkowych kamienicach,
ohydne szyldy sklepowe i w ogole wszelki kicz atakujący zewsząd przez cały rok,
tak samo toleruję kicz świąteczny - ten ma chociaż to do siebie, że szybko się
kończy.

A choinka, prezenty, kolędy, spotkanie z rodziną przy stole może być czymś
pięknym - wszystko zależy od nas. I wcale oprawa świąt nie wyklucza ich strony
duchowej i mistycznej. Nikt nie zabrania Ci czytać i kontemplować Biblii, a
przecież wspólne robienie zabawek na choinkę z dziećmi, wspolne pieczenie ciast,
obdarowywanie się prezentami też jest przeżyciem mistycznym - przeżyciem
miłości, które jak najbardziej w charakter tych świąt się wpisuje i z kiczem
promocji i dekoracji sklepowych nie ma nic wspólnego.

Obejrzyj więcej postów



Temat: Biuro turystyczne oferujące fatalne warunki
Biuro turystyczne oferujące fatalne warunki
W tym roku szukając miejsca na wakacje znalazłem ofertę biura turystycznego
Grand Tourist z Gdańska. Ponieważ było już późno (środek czerwca) i nic
innego nie znalazłem. Zarezerwowałem jeden z domków z oferty tego biura,
który znajdował się w Bieszkowicach. Na zdjęciu domek wyglądał sympatycznie i
był dość tani. Niestety na miejscu domek okazał się fatalny. Był
zawilgotniały, potwornie ciasny, śmierdzący. Działka, która miała mieć 250
metrów w rzeczywistości miała ok. 100. Przed samym wejściem do domku stał
słup energetyczny, za domkiem właściciele zmagazynowali sobie jakiś klamoty
(stare skrzynki po napojach, parasole, stare szyldy sklepowe (prowadzą oni
obok sklep) itp.). Wyglądało to obrzydliwie. W dodatku domek usytuowany jest
tuż obok ruchliwej trasy Gdynia-Wejherowo. Jednak nie chcieliśmy psuć sobie
wakacji i postanowiliśmy nie awanturować się. Wypoczynek udał nam się dzięki
bardzo przyjemnej okolicy. W pobliżu były dwa jeziora: nad większym
wypoczywało mnóstwo ludzi, ale drugie było o wiele spokojniejsze. Dzięki
dobrej pogodzie i możliwości grillowania (to jeden plus domku) spędziliśmy w
sumie mile czas. Ale ten domek...
Napisałem reklamację to biura, ale na razie brak odpowiedzi. Odradzam
wszystkim korzystania z biura turystycznego grand-tourist. Obejrzyj więcej postów



Temat: Jablonka/Jablunkov? - watek od sasiadow
Bez wątpienia chodzi o Jabłonków. Gdzieś ostatnio w TV było o prowaokacjach
niemieckich na przełęczy Jabłonowskiej przy końcu sierpnia 39. Linia ta
faktycznie dostała się w 1918/19 Czechosłowacji mimo przeważającej ilości
ludności polskiej z jednego prostego powodu - Rada Ambasadorów uznała
gospodarcze racje do tego, że zabranie tej linii Czechosłowacji pogorszyłoby
jej sytuację gospodarczą (transportową). Jak się jest w Jabłonkowie dziś, to
widzi sie tylko szyldy sklepowe dwujęzyczne i ok. 50% nazwisk (na szyldach)
wygląda na polskie a nie czeskie.
Dziś przy ustalaniu granic nikt by nie patrzył na takie szczegóły jak to,
które państwo ma zamknąć daną linię kolejową... :-(((
Gwoli ścisłości - Jabłonków jest na południe od Cieszyna.
Linia do Wisły nie miałaby którędy iść - mocno wypiętrzone pasmo (grubo
ponad 1000 m, przełęcze _chyba_ w okolicach 800m).

Linia Nowy Targ - Podczerwone -Sucha Hora (Su(c)hahora) omija Jabłonkę o
ładnych kilka kilometrów. Po drugie potyczki graniczne były między wojskami
niemieckimi (w anektowanych de fakto Czechach) a nie słowackimi (Jabłonka
przy granicy ze Słowacją, która miała pewne znamiona niezależności). Inna
sprawa, że podobno 1 września także Słowacy zaatakowali Polskę (w 2 czy 3
miejscach, oczywiście u boku Niemiec a nie na własną rękę).
Jeśli te ? przy nazwach miejscowości to niepewność co do dzisiejszej nazwy ,
to Prerau to zapewne Prerov, węzeł kolejowy w Czechach (w kierunku Pragi od
Bohumina); Lemberg, to _oczywiście_ Lwów.
Ale co to jest Losoonc, to nie wiem 8-()
Najciekawsza relacja dla mnie to ta z Bukaresztu pólnocną stroną Karpat do
Wiednia, chyba szybsza byłaby trasa przez Budapeszt - tym bardziej że i
Węgry jak i w mniejszym stopniu Rumunia były sojusznikami Niemiec, więc o
jakichś zamkniętych granicach raczej trudno mówić.
I ciekawe, czy te pociągi do Rijeki z berlina i Warszawy to dwa niezależne
czy też łączony (w Oderbergu/Boguminie/Bohuminie)....

Obejrzyj więcej postów



Temat: BRACIA CZESI
śmieszne czeskie szyldy sklepowe (autentyk)
"Pekarna - Nasmrodil a Pokorny"
" Potraviny - Nedojebal a Smutny" Obejrzyj więcej postów



Temat: zaporzyczenia
Zgoda, zgoda...
Mój nastolatek służy mi często jako podręczny ( i poręczny ) słownik
ortograficzny. Trochę mnie więc zdziwiła ortografia jego korespondencji z
kumplami. Zrozumiałam, że to taka konwencja. Hormony, budowanie własnej
osobowości, bunt i takie tam... Jednak osoba pisząca pracę licencjacką wydaje
się być na te rzeczy nieco „przestarzała”.

Takie mijanie się z ortografią przynosi osobie mijającej się dużą szkodę, bo
jak skorzysta z wyszukiwarki? Jak przeszuka zasoby biblioteki? A chyba od tego
powinna zacząć.

Wracając do tematu. Jako inżynier nie jestem kompetentna, ale zaczęłabym od:
- twojego „kul” i od przejrzenia tego forum pod kątem zapożyczeń (oraz
innych forów również – w celach porównawczych);
- przejrzenia blogów, blobów czy jak to się tam nazywa (też zapożyczenie);
- oraz innych zasobów internetowych, w tym odsyłaczy, które dałam
poprzednio; stamtąd na pewno da się pożeglować dalej...
- wzięłabym również zegarek i policzyła, ile razy na godzinę (i w jakich
programach telewizyjnych) słychać było słowo „dokładnie” w znaczeniu: właśnie,
a jakże, owszem...
- przeszłabym się ulicą i poczytała szyldy sklepowe
- nie zapomniałabym o promotorze i poprosiłabym o literaturę (myślę, że
raczej materiały z konferencji naukowych, ponieważ zjawisko w ostatnim okresie
wyraźnie nabrało tempa)

Humaniści pewnie cos jeszcze podpowiedzą.

Zwykle nie czepiam się ludzi. Tym razem jednak miałam już dość pochylania się z
troską nad młodym, niedouczonym i bezczelnym... I na Julkę trafiło, chociaż
chyba bezczelna nie jest. Potraktujmy to jako wyskok starej jędzy. I podajmy
sobie ręce ponad podziałami (ech, chyba powinnam wziąć się za politykę). DaDa


Obejrzyj więcej postów



Temat: Plany utworzenia Muzeum Historii Miasta Kielce
Wesolenowinki, zachowujesz sie jak typowy komuch przebojowiec.
Rece opadaja jak czyta sie cos takiego.

Wole zatechle komory z pajeczyna nizby eksponaty mialy byc wystawiane w
komercyjno nowoczesnym otoczeniu krysztalowo aluminiowym.
To jest bardzo wazna sprawa aranzacji, zwiazania calosci ekspozycji gdzie nawet
sciany "mowia" pozwalaja przywolac wyobrazni odlegle czasy.
Bardzo podoba mi sie ekspozycja w Muzeum Kultury i Cywilizacji w Ottawie,
stolicy Kanady, w sumie malym miasteczku.
Tu mozesz dowiedzies sie wszystkiego krok po kroku jak rozwijala sie kultura
Polnocnej Ameryki. Jest tam nawet fragment ulicznego 19-to wiecznego pasazu
komercyjnej dzielnicy miasta wzniesiony z oginalnych ekspomatow, bruk,
krawezniki, sciany, okna, drzwi, pierwsze instalacje wodno kanalizacyjne,
szyldy sklepowe a wszysko to utrzymane w stylu wiktorianskim.
W innym miejscu tego muzeum bardzo dobrze wyeksponowano historie kolonialozmu.
Jak rozwijala sie kultura materialna tej epoki, estetyka wzornictwo,
obyczaiowosc. W innym jego miejscu przemysl stoczniowy jak bysmy to dzisiaj
okreslili. Konstrukcje budowanych z drewna lodzi w przekroju. Pokazano caly
proces budowy lodzi, a wokol strozyny, narzedzia przy pomocy ktorych obrabiano
drewno i dla wzmocnienia klimatu uzyto takze dzwiek robotniczych toporow i
mlotkow.
Widz po takiej lekcji historii opuszcza to miejsce z uczuciem fascynaji
przeszloscia z ktora bedzie chcial znalesc wspolny jezyk.
Zaczyna gromadzic ksiazki, fotografie, teksty, i wszelkie jej rekwizyty.
Na takiej bazie latwiej przychodzi mu zrozumiec prawa fizyki, chemi,
wzornictwa, reklamy, kultury i zlozonosci procesow wspolczesnych technologii.
W jego pomyslach konstrukcyjnych i wizjach przyszlosci mniej bedzie bledow a to
juz czysty pieniadz. Czysty zysk w wymiarze spolecznym.

clickit.go2net.com/search?pos=1&ppos=0&plnks=0&uplnks=20&cid=239171&site=srch&area=srch.noncomm.google&sha
pe=textlink&cp=info.metac&cluster-
click=0&pd=0&coll=1&query=museum+of+civilisation+.ottawa&rawto=www.civili
zation.ca/cmc/cmce.asp
Obejrzyj więcej postów



Temat: Plany utworzenia Muzeum Historii Miasta Kielce
Przepraszam Pana Filipa niekomucha - co w naszym zachowaniu jest typowe dla
zachowania komucha przebojowca, bo nigdy nie majac z nimi do czynienia nie
wiemy?

Pan chyba lubi uznawać tylko własne pomysły i nie widac z Pana postu zeby
chcial Pan poznawac pomysly innych. Starzeje sie pan szybko.Jednakże w Kanadzie.

Mamy gdzies co Pan woli, ale te zatechle komory z pajeczyna to swietne miejsce
dla Pana razem z tymi bublami, o ktorych pisze gazeta.
Ta pieczec to może sobie Pan przystemplowac tam gdzie Pan wiesz, bedziesz Pan
mial na sobie dowod poparcia dla kultury majacej kontakt z rzemieslnikami o
umiejetnosci wyrycia kilku kresek w metalu juz w XVII w.

Pan sobie wypisujesz bzdety z Kanady, a tu w Kielcach idzie nędza. Urzednicy
zamiast tworzyc warunki dla edukacji, rozwoju gospodarczego, przyciagania
inwestycji wymyslaja ruchy pozorne, na ktore wydaja reszte kasy, jak muzeum
kielc.
Najgorsze jest to, ze nie chca dzialac jawnie i pan to popierasz, bo pana post
swiadczy o niecheci do dyskusji jakie ma byc to muzeum aby najlepiej spelnialo
swoja funkcje.
Czy nie zauawzyl Pan, ze metody prezentacji, edukacji i swiat wciaz sie
zmieniaja. Zmieniaja sie tez muzea i sposoby ekspozycji..
My chcemy aby to bylo przedmiotem jawnego konkursu, a nie zrodlem dochodu za
pomysl dla jakiegos urzedasa.

>>Jest tam nawet fragment ulicznego 19-to wiecznego pasazu
> komercyjnej dzielnicy miasta wzniesiony z oginalnych ekspomatow, bruk,
> krawezniki, sciany, okna, drzwi, pierwsze instalacje wodno kanalizacyjne,
> szyldy sklepowe a wszysko to utrzymane w stylu wiktorianskim

No widzisz Pan oni tam w Ottawie mieli pomysl na zbudowanie fragmentu pasazu, a
Pan zakazujesz pomysłów.
Jedno jest pewne w tym dziadostwie na Leonarda wiele Pan nie wybrukujesz, moze
na poddaszu?

To wszystko jest smieszne i załosne zarazem.

Budujta muzeum i obudzicie się z reka w szambie jak napisal BBB, ale wsioki z
Kielc do szamba przyzwyczajone, wiec im nie trza pomysłów, lepiej zatechle
komory z pajeczynami - moze to i chwyci w UE jako element "szkoly przetrwania
dla młodych panienek" - wizyta w muzeum w Kielcach jako jeden z 44 punktów
treningu.
Wyjscie z muzeum przez szambo.

wn


Obejrzyj więcej postów



Temat: Akwarium na dachu
hipokryzja
Rozumiem, że parasole i stoliki na Rynku Ci nie przeszkadzają? Cepelia w
Sukiennicach, festiwale pierogów i agresywne szyldy sklepowe również? Obejrzyj więcej postów



Temat: dziecko genialne czy upośledzone? długie
Jejku, tak czytam i jak bym o moim synku czytala. Tez jest intelektualnie do
przodu, ale socjalnie mniej. Mial niespelna 1.5-roku jak znal juz caly alfabet,
liczyl do 10, znal kolory i ksztalty. w Wieku 2 lat zaczal grac w gry
komputerowe dla 3-4 latkow, z literkami, kolorami, dopasowywaniem ksztaltow
itd. Teraz ma 2.5-roku mowi ladnie w dwoch jezykach (pol i ang. tata
angielskojezyczny). Ma kompletne odchylenie na punkcie liter, szczegolnie
litery "X" nie pytajcie dlaczego, zna male i duze litery, rozpoznaje proste
wyrazy, liczy do 20. Ciagle zaskakuje nas spostrzezeniami, abstrakcyjnym
mysleniem. On widzi litery w roznych rzeczach i przedmiotach jak idziemy na
spacer, patrzy na chmury i widzi ksztalty. Ciagle wskazuje na jakies wyrazy,
np. szyldy sklepowe i pyta co tam napisane. Ostatnio przyniosl mi zapis nut i
kazal.... spiewac

On lubi rysowac, raczej bazgrolic, ale lubi jak my mu rysujemy, lubi bawic sie
playdough i farbkami, ale na krotko. Klocki zupelnie olewa, nie buduje, nie
uklada puzzli. Oprocz liter i aut innych zabawek moze nie byc.
Poza tym jest bardzo muzykalny, zna ok. 50 piosenek i spiewa na melodie, caly
czas kaze sobie puszczac muzyke i to klasyczna, albo jazz ;0).
Niestety w kontaktach spolecznych odstaje, na placu zabaw zaczepiony przez
dzieci chowa sie za mnie. Musi kogos bardzo dobrze znac, zeby sie osmielic.
Przebojowych dzieci wrecz sie boi, oddaje im od razu zabawki, byleby uniknac
konfrontacji, ustepuje z drogi natychmiast. Nie wiem, czy jest w tym komponent
genetyczny, bo podobno moj maz byl chorobliwie niesmialy jako dziecko, czy
jednak jest cos czemu warto sie przyjrzec dokladnie. Ja sie wybiore do
psychologa rozwoju na ewaluacje, chociaz widze, ze nie jestesmy odosobnieni. Obejrzyj więcej postów



Temat: Nikiszowiec - artykuły i publikacje
Nikiszowiec ma potencjał by ściągnąć gości

Rynek, jak i cały Nikiszowiec ma potencjał, aby stać się miejscem spotkań
katowiczan i odwiedzających go gości. Ale potrzeba jest Jaksa i czytelna wizja
rynku, a następnie konsekwentna jej realizacja pisze Janusz Ciekalski,
mieszkaniec Katowic

Po pierwsze jestem zwolennikiem tezy, że wyłączenie rynku z ruchu samochodowego
na rynku ma sens. To podstawowy warunek, żeby cokolwiek się zmieniło i od tego
należy zacząć.
Trzeba przemieścić przystanki i ustalić inną trasę przejazdu autobusów. Jednak
rynku nie wolno odgradzać na stałe – wjazd musi być dla pojazdów
uprzywilejowanych (np. samochód z młodą parą do fotografa albo karetka pogotowia
w trakcie imprezy). W okolicach rynku powinny powstać parkingi np. przy ulicy
Nałkowskiej czy Szopienickiej.
Po drugie – wygląd rynku musi zachęcać, żeby się tu zatrzymać, pospacerować,
usiąść, umówić się w tym miejscu z dziewczyną (chłopakiem). Rynek nikszowiecki
ma ku temu potencjał! Posiada oryginalną architekturę i zwartą zabudowę. Trzeba
tylko posprzątać.
Zacznijmy od budynków. Należy spod brudu wydobyć naturalny urok cegieł. Nie jest
to proste, ale wykonalne. Nawierzchnia czyli to po czym chodzimy, też ma swoją
architekturę – i to jest niezmiernie ważne. Obecna nawierzchnia, czyli trochę
asfaltu, trochę kostki i płyt chodnikowych nie stanowi zwartej całości.
Nawierzchnia rynku nie powinna kolorystycznie odcinać się od nawierzchni
otaczających ulic ale można umieścić w niej coś charakterystycznego, element do
którego każdy turysta podejdzie i będzie go podziwiać. Może to być herb miasta,
logo metropolii, tablica pamiątkowa, złota myśl albo schematyczna mapa Górnego
Śląska. Na ten temat można ogłosić osobny konkurs. Warto też dodać na środku, na
rynku jakiś charakterystyczny punk orientacyjny czyli miejsce, gdzie ludzie
umawiali by się ze sobą, przy którym robili by sobie zdjęcia, niekoniecznie
musiałaby to być rzecz tak oklepana jak fontanna. Proponuję jakiś śląski akcent
np. kapliczkę ze Świętą Barbarą albo symboliczny gołębnik.
Kiedy już uporamy się z oczyszczeniem ścian i reorganizacją nawierzchni, będzie
należało wydzielić jej część przestrzeni rynku, na której mogłyby odbywać się
imprezy typu jarmark, biesiada, pokaz filmowy lub teatralny.
Na zakończenie można jeszcze dodać kilka elementów małej architektury: tablica
pamiątkowa z listą filmów, które tutaj były kręcone, szyldy sklepowe i tabliczki
kierunkowe, ujednolicone estetycznie, stylowe latarnie i kosze na śmieci,
siedziska i gazony z czerwonej cegły.
Od razu pojawia się pytanie, kto powinien to zrobić? Prywatni przedsiębiorcy
raczej rynku nie potrzebują a jeśli nawet to na pewno według jednej zwartej
wizji. Zadanie to należy do miasta a jeżeli już rynek będzie zachęcał do
odwiedzania go to pojawią się chętni, którzy będą chcieli na tłumach zarobić.
Można wokół niego urządzić np. park miniatur, plac zabaw dla dzieci czy mini
ogród zoologiczny. Nie można także zapomnieć o kafejkach, drink – barze,
restauracji. Podcienia kamienic idealnie spełnią swoje zadanie – to lepsze niż
zastawiać rynek parasolami z reklamą piwa albo jakiegoś radia. Podcienia mogą
nie pomieścić wszystkich potrzebnych stolików ale są jeszcze podwórka i wieża
ciśnień.
Reasumując uważam, że należy jak najszybciej opracować spójną wizję rynku i
konsekwentnie ją realizować a Nikiszowiec zachwyci swym urokiem nie tylko
mieszkańców.

Obejrzyj więcej postów



Temat: [By] Nasz dworzec jest najbrudniejszy w Polsce
http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35596,5615939,Nasz_dworzec_jest_n...
ejszy_w_Polsce.html

Na stacji Bydgoszcz Główna śmierdzi - takie wrażenie odnieśli
dziennikarze "Gazety", którzy odwiedzili 23 dworce w Polsce. Nasz uznali za
najbardziej brudny.

- Dworcowi w Bydgoszczy nie daliśmy rady uważniej się przyjrzeć, zbyt
cuchnął uryną. Co ciekawe, również na peronach, a najbardziej przy zejściu z
pierwszego. Leżały tam dwa wielkie kawały kości, które porzucił pies, zanim
dokładnie obgryzł. Jak zawiało od peronów, smród przenosił się na drugą
stronę ulicy - zauważyli autorzy rankingu Małgorzata Goślińska i Tomasz
Haładyj.

Zwrócili też uwagę na wałęsających się bezdomnych, którzy zaczepiają
podróżnych, wymuszają od nich pieniądze, często biją się między sobą. Z tych
powodów Bydgoszcz Główna, jako jedyna z ocenianych stacji, w kategorii
czystość nie otrzymała żadnego punktu.

Co na to odpowiedzialni za porządek? - Były pewne kłopoty z czystością i
dlatego ostro zdyscyplinowaliśmy firmę sprzątającą - przekonuje Piotr
Zatorski, dyrektor spółki Dworce Kolejowe, zarządzającej największymi
stacjami. - Spostrzeżenia na temat stanu bydgoskiego dworca mocno mnie
zaniepokoiły, dlatego zażądałem raportu. Ma do mnie trafić w ciągu kilku
dni - dodaje.

Niestety, na gruntowne czyszczenie nie ma szans. Zatorski twierdzi, że nie
opłaca się tego robić, dopóki na stacji nie będzie profesjonalnej ochrony. A
tej nie ma, bo brakuje pieniędzy. Na razie porządku pilnują jedynie
funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei, ale tylko 12 godz. na dobę. Przez
pozostałą część dnia sytuację na dworcu monitorują kamery, których wkrótce
ma być więcej.

- Kiedy dworzec będzie fachowo pilnowany, to wówczas można go doczyścić. Bo
jak się już wyczyści, trzeba mieć pewność, że nikt na środku holu nie
załatwi potrzeby fizjologicznej. A sam byłem świadkiem, że takie rzeczy się
dzieją. Na razie jest sprzątany specjalną maszyną, wyczyściliśmy też
kasetony na suficie - tłumaczy Zatorski.

Raport zasmucił władze miasta. Zastępca prezydenta Maciej Grześkowiak
zadeklarował, że w ciągu kilku dni do PKP trafi prośba o poprawienie
wizerunku stacji. - Jest nam przykro, że tak wygląda bydgoski dworzec.
Przecież dla pasażerów to wizytówka miasta. Ale prawda jest taka, że stacja
ma swojego właściciela i, niestety, nie mamy żadnych form nacisku na niego.
Wstydzić się powinna kolej, nie my. My jesteśmy współwłaścicielem portu
lotniczego i uważam, że tam mamy się czym pochwalić - komentuje.

Na szczęście jest szansa, że w ciągu kilku lat wygląd Bydgoszczy Głównej
radykalnie się zmieni. PKP i miasto mają wspólnie poszukać inwestora do
zagospodarowania dworcowych budynków i najbliższej okolicy. Do końca
września przygotowane będą analizy z propozycjami funkcji gmachów wzdłuż ul.
Zygmunta Augusta. Optymiści przekonują, że pierwsze zmiany są możliwe za dwa-
trzy lata. Według wstępnych planów docelowo dworzec, oprócz miejsca obsługi
pasażerów, ma stać się centrum wystawienniczo-handlowo-rozrywkowym.

http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35596,5615831,Przyjezdni__Unosi_s...
eprzyjemny_zapaszek.html

Przyjezdni: Unosi się tu nieprzyjemny zapaszek

Małgorzata Goźlińska z Katowic i Tomasz Haładyj z Częstochowy wybrali się w
długą podróż po Polsce, by porównać kolejowe dworce.

Oto ich zapiski ze stacji Bydgoszcz Główna:

- Na tym dworcu śmierdzi! Wejście na peron 1. dostępne z zatyczkami na nos.

- Jest punkt obsługi klienta PKP IC oraz Punkt PKP PR - ale czynny tylko do
15.

- Pozytywna wielka informacja "Wyjście" czy "Informacja", "Wyjście na
perony". Takich napisów nie są w stanie zdominować szyldy sklepowe. Do
gabarytów nawiązuje wielki napis "WC" - tym razem granatowy (choć reszta
biała - gdzie tu konsekwencja?).

- Oddzielne pomieszczenie informacji - to budzi zaufanie do kolei.

- Przechowalnia bagażu automatyczna oraz klasyczna - ale do tej ostatniej
ciężko trafić, gdyż okienko w hallu zastawiono kioskiem - wędruje się więc
na plac dworcowy, po czym okrąża budynek i wchodzi przez małe podwórko znów
do budynku.

- Usługi: kioski, bary typu fast food, nie ma restauracji. Ładnie wygląda
barek-kawiarnia przed samym wejściem z ogródkiem (niestety, dają na
plastikowych tackach).

- Powiązanie z miastem byłoby niezłe, gdyby nie brak tramwaju. Bo i ulica
biegnąca przy dworcu nie jest autostradą (jak w Gdańsku), więc do ulicy
biegnącej do centrum można dojść bez problemu po powierzchni. Ale też jest
wyjście prosto z tunelu. Niestety, plac nie ma odpowiedniego wyrazu
architektonicznego.

- MIŚ kwiatowy wiecznie żywy na placu przed dworcem (ciekawostka, budzi
sympatię).

- Tylko jeden bankomat na dworcu.

 Poczekalnia superklasyczna w budynku między torami z ławkami drewnianymi
(podpórki dorobione, by bezdomny nie mógł się położyć). Niestety, unosi się
nieprzyjemny zapaszek, więc nie zabawiliśmy tam długo.

- Przydałyby się siedzonka w hali głównej - a tu zero. Trzeba leżeć na
walizkach.

- WC poniżej średniej (stan techniczny woła remontu) - ale nie ma oporu, by
wejść, gdyż jest czysto.

- W tunelu barki i sklepiki.

- Nieaktualne wskazówki do policji.

- Perony zadaszone z wyjątkiem nr 1, mało uczęszczanego, oraz 3a, gdzie jest
sporo pociągów.

- Budynek w Bydgoszczy sprawia wrażenie mało wykorzystanego. Dużo pustych
pomieszczeń.

- Architektura budynku zewnętrznego - gierkowska. Tynki się łuszczą.

- Parking 3 zł za godz., 2 zł za pół godz. Nieco dalej można bezpłatnie
zaparkować. Podjazd pod sam dworzec, by wysadzić podróżnego.

- Klomby - betonowe, bielone, obsadzone kwiatkami, lecz słabo to ratuje
wygląd dworca, ponieważ kwiaty znajdują się na krańcach peronu.

- Muzeum Kolei.

- Wyświetlacze są, ale brakuje go w budynku dworcowym między peronami -
siedząc w poczekalni nic się nie wie o odjazdach.

- Miły napis "Witamy w Bydgoszczy" - na budynku na placu dworcowym.

- Oraz drugi napis, w tunelu wiodącym niegdyś do tramwaju, "Wyjście do
miasta. Życzymy przyjemnego pobytu".

- Policja nie radzi sobie z czwórką meneli (dwie dobrze im znane pary z
czarnym kundlem), wciąż ich przegania, a oni wracają, są pijani, śmierdzą,
pies rzucił się na podróżnego. Zasmrodzili cały dworzec, bywa ich tu więcej.

Obejrzyj więcej postów



Temat: Lingwistyczna zandarmeria...
Czy nazwa Shoppers Drug Mart, badz Michelin jest ladna, czy kurczak z KFC jest
smaczny, czy nie- to temat na zupelnie inna rozmowe.

Czy nazwy firm globalnych (o wybaczenie z gory prosze :) musza byc
angielskojezyczne? Nie musza i nie sa. Zandarmerii lokalnej jednak nie
odpowiadaja jedynie te wlasnie. Jak wyraznie zaznaczylem, na listach "do
rozwalki" nie umieszczono zadnej firmy globalnej o nazwie
nie-angielskojezycznej. Stad wniosek, ze autorzy tejze listy najzwyczjniej
klamia i wode robia z mozgow, gdy twierdza, ze chodzi o wstretna globalizacje.

I kazde dziecko w QC wie, ze nie globalizacja zandarmom staje w gardle, lecz
globalizacja po angielsku. I to, ze angielski wlasnie jest lingua franca, a nie
-dajmy na to- francuski.
Stad zreszta pochodzi i owa ewenementalna wspominana przez ciebie zandarmeria
jezykowa we Francji. Te idiotyczne sesje akademikow purystow co roku wydajacych
we Francji edykty- jakich to sztucznych slow nalezy uzywac miast slow
angielskopochodnych podbijajacych swiat.
Szwedzi, czy Holendrzy takimi duperelami sie zbytnio nie zajmuja. Francuzi
jedynie i Quebekczycy... A szwedzki i holenderski wcale, kurna, nie wymieraja,
mimo ze to jezyki dosc marginalne -w porownaniu z francuskim na przyklad.

Francuski w QC tez kwitnie. To angielski wymiera- mimo obecnosci
miedzynarodowych firm -tfu!- o angielskich nazwach. Z roku na rok zamyka sie
kolejne szkoly angielskie. Konaja angielskie biblioteki. Mimo, ze angielski
jest tu obecny od niewielu mniej lat, niz francuski. Ze miasto Montreal bylo
niemal od zarania miastem dwujezycznym o olbrzymiej populacji angielskiej,
irlandzkiej i szkockiej. Obecnie angielski jest jezykiem domowym jedynie (ale i
az) 18% Montrealczykow. Francuski zas 53%.

W wyniku restrykcyjnej polityki jezykowej angielski topniej bo- anglosi badz to
uciekaja stad do innych kanadyjskich prowincji, badz sie galicyzuja. Nie masz
np. prawa poslac swojego dzieciaka do szkoly angielskiej, jesli sama do takiej
szkoly (W QC) nie uczeszczalas.
Byloby jednak pol biedy, gdyby szkola francuska gwarantowala nauke angielskiego
na porzadnym poziomie. Jednak tego nie gwarantuje. Wrecz przeciwnie.
Angielski jest traktowany po macoszemu.
To prawda, ze wielu Qubekczykow mowi biegle po angielsku. Sa to jednak jedynie
ci, ktorzy angielskiego nauczyli sie z podworka. Ci zas, co angielskiego uczyli
sie w szkole- niemal ni me ni be!
I to w prowincji, w kraju, na kontynencie, w SWIECIE!- gdzie znajomosc
angielskiego jest byc-albo-nie-byc dla przyszlosci gowniarza.

W konsekwencji wiec wiele firm globalnych z QC sie wynosi- chocby do Ontario.
I nie dlatego koniecznie, ze sa "namawiane" tutaj do zmiany swych nazw, lecz po
prostu dlatego, ze ten rynek nie jest wystarczajaco nowoczesny i kompetytywny.
Gdy tu sie przeprowadzilem 6 lat temu, oniemialem gdy odkrylem powszechna niemal
nieznajomosc angielskiego wsrod mlodziezy!

Lokalne klasy srednie i wyzsze zdaja sobie z tego sprawe i posylaja swe pociechy
do szkol prywatnych, badz na prywatne komplety angielskiego. Ich na to stac.
I nie robia tego wcale z braku patriotyzmu, badz z braku poszanowania dla swej
tradycji. Raczej z szacunku dla przyszlosci swych bachorow.

To klasy nizsze przegrywaja. To one glownie nie znaja angielskiego- i znac nie
chca! Do tych wlasnie klas glownie docieraja ultranacjonalistyczne hasla
politykierskiej halastry.

QC dupa sie odwraca od swiata. Wmawia sobie i innym, ze ich tu nie ma, ze sa
wyspa na odleglych morzach. Ze angielskojezyczna Ameryka Pln. nie istnieje i
ich nie dotyczy. Ze znajomosc lokalnego joual absolutnie wystarczy, by podbic
swiat. QC wsrod bogatych prowincji Kanady sie stacza. Widac to po kulturze
codziennej, po jakosci drog, po stopie zycia.
Kto na tym traci? Nie Ontario, nie Brytyjska Kolumbia, nie Ottawa.

Piszesz: "Czemus to w koncu odpowiada i ma jakies podloze, nie jest to wylacznie
jakis facet idiota ktory spedza czas na wymyslaniu nowego slownictwa o zrodlach
starofrancuskich w celach przeszkadzania."

-prawo Parkinsona znasz? Jak masz juz ta zandarmerie, to ona sie musi wykarmic.
W rezultacie masz niemal codziennie takie cuda, jak rozni natchnieni co lataja
po miescie z linijka w lapie, by wymierzyc szyldy sklepowe. Albowiem szyldy
musza byc po francusku, jesli zas koniecznie chcesz miec napis po angielsku, czy
po chinsku, to musi on byc ponizej napisu francuskiego oraz przepisowo napisany
mniejsza czcianka (proporcje wielkosci tych napisow sa tu scisle okreslone)!

Inni znow donosza- zandarmeria musi zas na to reagowac, bo od tego JEST- ze (tu
znow przyklad autentyczny) pewna knajpa ma co prawda, a jakze, dwa przepisowe
neony ("taverne" i "tavern"), jednak, o zgrozo, jak donosiciel wyniuchal, z
pewnego punktu widzenia, zza tego a tego winkla, od strony tej a tej uliczki
widac jedynie "tavern", a "taverne" wcale nie. Dopiero po kilku krokach neon
"taverne" sie wylania. Istnieje wiec ten obrzydliwy, wywrotowy i prowokacyjny
blind spot, z ktorego widac jedynie neon angielski!
Za ten wiec blind spot, gdzie owo dumne "E" sie zawierusza, wlascicielka knajpy
musi wybulic spora grzywne plus wyrychtowac nowy neon.

Jedni sie smieja, drudzy wzruszaja ramionami, inni znow placza, klna, badz
pakuja manatki. Bo zawsze znajdzie sie lokalny moher, ktory piane wytoczy i
zandarmow ci na leb sprowadzi.

Czy mnie to osobiscie dotyczy? Bo ja wiem...?
Masz w sumie racje: kurczak w KFC i w PFK smakuje tak samo. I tak samo kosc
staje w gardle.


Obejrzyj więcej postów